Po długiej nieobecności - jestem :) a razem ze mną długa i mam nadzieję ciekawa notka.
Myślę że każda z nas pamięta swoje pierwsze kroki w makijażu, ukierunkowanej pielęgnacji, wszystkie pomyłki popełniane z uporem maniaka, a później uświadamianie sobie że "powinnam była to zrobić inaczej". Dzisiaj opowiem o moich problemach z podkładem które spędzały mi sen z powiek ;)
1. Za dużo podkładu.
Jakie zadanie ma podkład wiemy - chodzi o zakrycie niewielkich niedoskonałości, zaczerwienień i wyrównanie kolorytu skóry. Jako osoba mająca względnie ładną cerę z niewielkimi problemami notorycznie nakładałam ten produkt tak, jakbym chciała aby z pod grubej warstwy kosmetyku nie przebijał najmniejszy skrawek naturalnego blasku. Każda malutka widoczna niedoskonałość powodowała że podkład lądował kolejną grubą warstwą na całej mojej twarzy. Bez sensu prawda? Problem dostrzegłam po zobaczeniu swojej twarzy na zdjęciu - była płaska, matowa, wyraźnie odcięta od szyi, kompletnie bez życia, mało tego! Podkład nakładany w takiej ilości wchodził we wszystkie załamania skóry i wyglądałam na osobę conajmniej kilka lat starszą, pozbawiłam się całkowicie tego młodzieńczego blasku. Zaczęłam szukać w internecie informacji jak zapewnić sobie dobre krycie a jednocześnie nie wyglądać jakbym miała na twarzy maskę i postanowiłam skupić się na ujednoliceniu cery podkładem i zakrywaniu wyprysków przy pomocy korektora. Dzisiaj to logiczne i nie wiem dlaczego tak długo robiłam sobie krzywdę. Obecnie po latach cery prawie idealnej znów wróciły wypryski ale ja nie wróciłam do starego nawyku :)
Apel do osób z wypryskami - zbyt duża ilość makijażu może bardziej szkodzić niż pomagać, nie tylko odbierając naturalny wygląd ale też uniemożliwiając skórze oddychanie. Najlepszym sposobem jest nałożenie podkładu a następnie zakrycie samych niedoskonałości bardziej kryjącym produktem.
Gorąco polecam filmik Lisy Eldrige na temat tego jak zakryć niedoskonałości i nie odebrać sobie naturalnego wyglądu. Efekt końcowy jest doskonały.
http://www.youtube.com/watch?v=Jwngbzv0gbY
Jeszcze jedna ważna sprawa - wiele dziewczyn (w tym ja parę lat temu) ma bzika na punkcie cery całkowicie nieskazitelnej a tak naprawdę ludzie nie są w stanie zauważyć większości tych znienawidzonych przez nas wyprysków. Rozmawiając skupiamy się najczęściej na oczach i ustach rozmówcy, dodatkowo nikt nie patrzy na nas z odległości 15cm jak to ma często miejsce przy przeglądaniu się w lustrze :) Warto troszkę wyluzować i nie przejmować się tak bardzo. W końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i nie jesteśmy idealni a pryszcz na czubku nosa nigdy nie przesłoni ciekawej osobowości :)
2. Nawilżać czy matować? Kryć czy rozświetlać?
Kolejna zagadka. Niby wybór jest łatwy - zewsząd docierają wskazówki na temat doboru formuły ale ponieważ moja skóra jest raczej kapryśna byłam bardzo zdezorientowana. Przerobiłam już chyba wszystkie możliwości od podkładów delikatnie kryjących przez te najbardziej napigmentowane, od matująco - wysuszających po te wręcz zastępujące poranne nawilżanie kremem.
Teoria mówi mi że skóra sucha z niedoskonałościami lubi podkłady nawilżające i rozświetlające. Skoro tak to czemu moją największą miłością jest ciężki Revlon Colorstay do skóry tłustej? ;) Tak naprawdę nie ma reguły - dopóki nie spróbujecie i nie sprawdzicie jak dane formuły sprawdzają się na waszej buzi nie możecie mieć pewności.
Ja ukochałam sobie podkłady lejące, żelowe i te o konsystencji oleistej (np. wspomniany Revlon), nie przepadam za formułami bardzo kremowymi, gęstymi i pudrowymi więc tych też unikam (z reguły takie podkłady słabo się u mnie utrzymują i mocno ciemnieją).
Czym więc sie kierować? Doświadczeniami z produktami stosowanymi wcześniej, opiniami osób z podobnym typem skóry i deklarowanym kryciem. Dodatkowo stawiamy sobie jakąś cechę podkładu jako priorytet - dla mnie najważniejsza jest trwałość i kolor więc głównie tym kieruję się przy wyborze produktu.
Dalej stawiam konsystencję (ona podpowiada mi od razu jaki będzie spodziewany efekt) co ponownie zawęża grono podkładów które potencjalnie mi podpasują. Na koniec oceniam zapach, opakowanie, cenę.
Jestem jednak kobietą i niejednokrotnie działają na mnie zapewnienia koleżanek że jakiś produkt jest zachwycająco dobry i mimo że intuicja mówi "nie kupuj" to instynkt łowcy bierze górę nad zdrowym rozsądkiem ;) Tak trafiłam na mojego osobistego bubla wszechczasów którym jest Fluid Matujący z Under Twenty. Nie mówię że dla każdego jest to zły produkt bo ma swoich zwolenników ale mi wybitnie nie odpowiada bo posiada wszystkie cechy których w podkładach nie lubię. Niestety bardzo mocno ciemnieje co u mnie go całkowicie dyskwalifikuje i nawet poręczne opakowanie czy ładny zapach tego nie uratują.
3. Źle dobrany kolor podkładu.
Która z nas nie miała tego problemu? :) Przyznam się że jeszcze 2 lata temu nie do końca wiedziałam w jakie kolory powinnam celować, czy porównywać kolor do twarzy do czy szyi? Czy jestem bardziej żółta, beżowa czy pomarańczowa? Czemu podkład który wyglądał na dobry okazuje się za jasny i sprawia że wyglądam niezdrowo?
W pewnym momencie miałam w domu kilkanaście podkładów o przeróżnych odcieniach (teraz na użytek własny posiadam 6) od prawie białych do ciemnych pomarańczy. Codziennie rano starałam sie tak rozmieszać kolory aby wpaść na idealny odcień - było to czasochłonne i denerwujące a i tak często wychodziłam z domu z twarzą za ciemną lub za jasną. Jak to się stało że zaczęłam rozumieć o co chodzi?
Przez lata dobierałam odcień na zmianę do twarzy i szyi, a okazało się że nie tędy droga. Sposób z dobieraniem odcienia do twarzy jest dobry dla osób mających jednolity kolor skóry na całym ciele i twarzy (szczerze to nie poznałam jeszcze takiej osoby ;) ), ten z dobieraniem odcienia do szyi sprawdzi sie dla osób u których szyja i dekolt mają ten sam kolor (tych osób jest trochę więcej ale ja do nich nie należę), natomiast ja mam inny kolor twarzy, inny szyi i inny reszty ciała. W tej sytuacji kolor podkładu muszę dobierać do koloru skóry na dekolcie i nakładać podkład również na szyję.
Teraz co z kolorem, jak znaleźć odpowiedni ton? Przypatrzcie się dokładnie jakie pigmenty ma skóra na dekolcie, jest różowawa, żółtawa, a może brzoskwiniowa? Jeżeli określenie tego na pierwszy rzut oka jest zbyt trudne kierujcie się zasadą dobierania koloru pod problem z którym się borykacie. Jeśli macie zaczerwienienia na twarzy zawsze warto kierować sie nieco bardziej w stronę żółci lub oliwki, nie chodzi o to by używać od razu bardzo żółtego podkładu ale mającego w sobie delikatnie żółte pigmenty bo to one zneutralizują czerwień. Tak naprawdę bardzo mało jest osób które dobrze wyglądają w podkładach różowych, jest to głównie grupa kobiet z cerą alabastrową, prawie idealną bez zaczerwienień lub tych, u których problemem są bardzo liczne przebarwienia w odcieniu brązu. W lekko pomarańczowe odcienie możecie celować jeśli wasza cera wygląda na przemęczoną lub z pod cieniutkiej skóry przebijają fioletowe żyłki.
Najlepszym sposobem na trafienie z kolorem są metody prób i błędów, zdobywanie próbek podkładów, wymienianie się odlewkami ze znajomymi. Pamiętajcie że liczy się nie tylko kolor w buteleczce czy na dłoni ale też to jak dany produkt zachowuje się na twarzy. Na niektórych osobach podkłady utleniają się i ciemnieją, u innych zaczerwienienia sprawią że część żółtych pigmentów nam "zginie" itd.
Jak to wszystko zrobić w praktyce?
Na moim przykładzie - Przeglądam sie w lustrze w świetle dziennym aby ocenić czy moja twarz i szyja mają podobny odcień, widzę że mam twarz i szyję o wiele jaśniejszą od ciała co oznacza że gdybym dobierała kolor podkładu do twarzy to na pewno byłby on zbyt jasny (dając efekt zombie), więc porównuję kolory do dekoltu. Dodatkowo na twarzy mam liczne zaczerwienienia które dają wrażenie cery w różowawym odcieniu, natomiast moje ciało jest skrajnie żółte - w takie też podkłady celuję (a nawet żółto-zielonkawe ze względu na czerwień na buzi). Mam już kilka odlewek w kolorach które wydają mi się trafione więc w świetle dziennym nakładam paski podkładów na szyję i przyglądam sie który kolor najlepiej odpowiada temu na moim dekolcie. Wybieram jeden lub 2 kolory i aplikuję podkład na buzię i rozprowadzam delikatnie w kierunku szyi. Teraz istotna sprawa - czekam godzinę-dwie aby podkład się utlenił i ponownie przeglądam się w lustrze, jeśli kolor dalej pasuje znaczy że trafiłam na swój idealny :)
Jeśli raz uda wam się dobrze dobrać kolor podkładu będzie o wiele łatwiej na przyszłość :)
Co jeśli nie trafiamy z odcieniem?
Nie poddajemy sie i szukamy dalej - być może konieczne będzie mieszanie 2 kolorów. Pamiętajcie że stojąc przed wyborem czy kupić podkład odrobinę za ciemny czy odrobinę za jasny lepiej wybrać ten zbyt jasny. Różnica 1-2 tonów nie zrobi nam krzywdy a lepiej unikać efektu +10 lat który może dać podkład zbyt ciemny. Poza tym zawsze można dodać sobie "koloru" bronzerem i różem. Podkład troszkę za różowy, za pomarańczowy czy troszkę za żółty? Tutaj wróćcie do problemu. Jeśli nadal nie możemy trafić warto zasiegnąć porady wizażystki i poprosić o dobranie podkładu lub zapytać o pomoc siostrę lub przyjaciółkę z dobrym okiem do kolorów :) Pamiętajcie że światło w drogeriach i perfumeriach często przekłamuje odcienie dlatego jesli decydujecie się na wypróbowanie podkładu w świetle sztucznym wyjdźcie na zewnątrz i popatrzcie w lusterko w świetle dziennym.
Na koniec pokażę wam swatche moich podkładów które staram się powoli wykańczać i nie popełniać już więcej błędów z doborem odcienia. Z tych które widzicie odkupię na pewno Loreal True Match ponieważ jest żółty że hej a właśnie takiego koloru potrzebuję. Bardzo lubię też Colorstay ze względu na jego jasność - wspaniale współpracuje z moim ukochanym żółtkiem i przedłuża jego trwałość. Ta dwójka tworzy w tym momencie mój idealny duet :) Bardzo polubiłam też bardziej pomarańczowy Loreal White Perfect Pearl którego używam do zakrywania fioletowych cieni pod oczami lub latem kiedy moja skóra nabiera pomarańczowych tonów.
Od lewej:
Loreal Perfect Pearl G1 Vanilla Ivory
Revlon Colorstay Oily/Combination 150 Buff
Loreal True Match D2W2 Golden Vanilla
Under Twenty fluid matujący 02 naturalny (to ten znienawidzony)
Healthy Mix Serum 51 Light Vanilla
Maybelline Affinitone 03 Light Sandbeige
Uff! To już wszystko na dziś :) Chętnie odpowiem na wszelkie pytania związane z doborem podkładów.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz