niedziela, 25 sierpnia 2013

Masaż bańkami chińskimi

Dzisiaj obiecana notka na temat masażu bańkami chińskimi w domowym zaciszu :)



Od razu uprzedzam że nie jestem w tej dziedzinie specjalistą ale postaram się przybliżyć wam wszystko w taki sposób abyście mogły/mogli bezpiecznie wykonywać ten zabieg w domu.

Na początek najważniejsze, czyli przeciwwskazania. Ta forma masażu nadaje się właściwie tylko dla osób zupełnie zdrowych, zrezygnować z niego muszą osoby cierpiące na stany zapalne (wszelkie),stany pourazowe, naruszenia ciągłości skóry, wypryski, zaburzenia krzepliwości, mające delikatne naczynia krwionośne, choroby serca, nadciśnienie tętnicze, hipotensję, silne obrzęki, żylaki, cukrzycę, nowotwory, choroby układu oddechowego, zaburzenia czucia, zaawansowane zaburzenia ukrwienia, przeciwwskazaniem jest również gorączka, ciąża i menstruacja. Tego zabiegu nie stosujemy również u dzieci.

Masaż bańkami odradza się też osobom bardzo wrażliwym na ból, ze skłonnościami do rumienia i rozszerzonych naczynek i tym które mają tendencje do omdleń.

Czemu tak tego dużo? O tym za chwilkę.

Teraz o tym dla kogo taki masaż będzie odpowiedni - dla sportowców borykających się z napięciem mięśniowym, dla tych którzy są na diecie i pragną zachować jędrność skóry, dla kobiet walczących z cellulitem wodnym i zatrzymywaniem wody w tkankach, dla osób które dużo pracują i chciałyby dodać sobie energii lub odprężyć się, delikatniejsza forma masażu pobudzającego będzie też dobra dla osób które borykają się z częstymi przeziębieniami (oczywiście masaż wykonujemy kiedy jesteśmy zdrowi :) )

Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości czy taki masaż jest dla was odpowiedni zapytajcie lekarza lub fizjoterapeutę :)

Co w ogóle masaż bańkami powoduje?

Przede wszystkim rozszerza naczynia krwionośne, stąd tyle przeciwwskazań - np. w przypadku stanów zapalnych rozszerzenie naczyń może spowodować zaostrzenie choroby. Przyspiesza przemianę materii - stąd nie jest wskazany cukrzykom. Poza tym rozluźnia mięśnie szkieletowe i gładkie, uelastycznia skórę, poprawia przepływ limfy, ułatwia usuwanie produktów przemiany materii, podwyższa temperaturę tkanek, po masażu daje działanie przeciwbólowe i...

... podwyższa lub obniża ciśnienie obwodowe krwi. Wszystko zależy od rodzaju wykonania (o tym dokładniej przy samym wykonaniu zabiegu). Jak widzicie zalet jest sporo.

Czego będziemy potrzebować?

Oczywiście baniek - najlepiej zaopatrzyć sie w te z apteki (nie powinny kosztować więcej niż 40zł za komplet 4 sztuk), jeśli jednak chcecie kupić je przez internet zwróćcie uwagę na to aby posiadały atest Chińskiej Akademii Medycyny Tradycyjnej oraz Chińskiego Instytutu Medycyny Tradycyjnej. Lepiej dołożyć te kilka złotych tym bardziej że jest to inwestycja na lata.



Najmniejsza bańka nada sie do masażu przedramion oraz przedniej części podudzia, druga w kolejności do ramion i tylnej części podudzia, trzecia do całej reszty ciała (plecy, brzuch, boki, pośladki, uda) a największa zarezerwowana jest dla osób wprawionych lub gruboskórnych ( ;) ) i nada się do okolicy ud i pośladków.

Kolejny nieodłączny element to olej lub oliwka do masażu. Możecie oczywiście używać naturalnych olejów ale ja polecam oliwki - dłużej utrzymują się na skórze i dają swobodny poślizg (są rzecz jasna oparte na parafinie więc jeśli jej unikacie możecie użyć np. oliwy z oliwek). Na pierwsze masaże nie używajcie oliwki rozgrzewajacej - kiedy będzie przydatna wspomnę przy technice wykonania masażu :)

Przydadzą sie też ręczniki kuchenne do wytarcia resztek oliwki oraz woda i mydło do umycia baniek po zabiegu :)

Jak przygotować sie do masażu?

Bardzo ważna sprawa - zjeść lekki posiłek! Jest to bardzo ważne szczególnie jeśli zamierzacie wykonać masaż pobudzający. Warto również wziąć szybki prysznic (absolutnie nie kąpiemy sie w gorącej wodzie).

Upewniamy się że na ciele nie mamy dużych siniaków, krwiaków, zadrapań, ran, wysypki...

...i jesteśmy gotowi!

Zacznijmy od masażu który jest łatwiejszy do wykonania, bezpieczniejszy i dobry na początek kiedy nie macie jeszcze wprawy w posługiwaniu się bańkami czyli masaż relaksujący (polecam wykonać go wieczorem przed pójściem lulu :).

Najpierw rozprowadzamy oliwkę na całym ciele lub tylko na kończynach (przy zabiegu tylko na kończyny). Jeśli zamierzacie wykonać masaż całego ciała zacznijcie od okrężnych ruchów na brzuchu, bokach i pośladkach (na brzuchu ruchy wykonujemy od prawej strony w górę i od lewej ku dołowi). Można również dłońmi delikatnie zataczać ósemki naokoło piersi. Przy tym masażu wykonujcie wolniejsze i dłuższe ruchy nie zasysając bańki zbyt mocno. Masaż ma być przyjemny i raczej delikatny. Po kilku minutach masażu okrężnego zaczynamy wykonywać mniejsze kółeczka ku dołowi a następnie długie ruchy z góry na dół. Przechodzimy do kończyn górnych. Najpierw kółeczka ku dołowi na ramionach do łokcia (obie ręce) a następnie przechodzimy do przedramion i wykonujemy te same ruchy w kierunku dłoni, potem wykonujemy długie ruchy od barku do dłoni (możecie odklejać bańkę za każdym razem kiedy dojdziecie do dłoni dociskając palcem skórę przy krawędzi bańki, lub akcentować i delikatnie przyspieszać ruch ku dołowi, jeśli bańka sama sie odkleja użyjcie mniejszej lub dokończcie masaż dłonią). Następnie te same czynności wykonujemy na kończynach dolnych zaczynając od uda. Na koniec polecam dłońmi wymasować grzbiety i podeszwy stóp.

Wycierami się z nadmiaru oliwki, ręcznikiem papierowym usuwamy z baniek oliwkę i myjemy je mydłem. Ja zostawiam je do wyschnięcia na ręczniku.

Dla kogo ten masaż nie będzie odpowiedni? Dla wszystkich osób cierpiących na zastoje limfy w kończynach oraz cellulit wodny (tutaj zastosujemy masaż pobudzający). Odpowiednio wykonany masaż relaksujący powoduje obniżenie ciśnienia krwi dlatego niskociśnieniowcy też powinni zachować ostrożność. Zabieg natomiast wspaniale nada się dla osób zestresowanych i mających kłopoty z zasypianiem :)

Teraz o masażu pobudzającym.

Mamy do wyboru masaż miejscowy (np. na partie ciała objęte cellulitem) lub całego ciała. Zdecydowanie zacznijcie od miejscowego a najlepiej od kończyn dolnych.

Śniadanko, prysznic i masujemy.

Przy masażu miejscowym pobudzającym ruchy wykonujemy zawsze dogłowowo, są one szybkie, energiczne a zasysanie bańki powinno byc takie aby spowodować przekrwienie skóry bez powodowania bólu moze być nieprzyjemnie ale nie sprawiajcie sobie bólu, z czasem skóra się przyzwyczai i sami zobaczycie że możliwe będzie mocniejsze przyssanie bańki). Na przykładzie kończyn dolnych - energicznie masujemy podeszwy i grzbiety stóp dłońmi, następnie (jeśli budowa anatomiczna pozwoli) przy pomocy mniejszej bańki wykonujemy energicznie kółeczka od dołu podudzia w górę, jeśli bańka stale się odkleja można to zrobić dłońmi, następnie ruchy z dołu do góry z akcentowaniem ruchu w górę, te same czynnosci wykonujemy na udach (uważajcie na wewnętrzną stronę uda, tutaj należy zmniejszyć zasysanie) a na koniec długie ruchy od podudzia do pachwin.

Przy masażu całego ciała trzymajmy się kolejności od stóp przed podudzia do ud, pośladki, boki, brzuch (ten sam kierunek ruchów okrężnych co przy masażu relaksującym, nie chcemy działać przeciwko naturalnej perystaltyce jelit), dłonie, przedramiona, ramiona i na koniec dłońmi ósemki na piersiach.

Zrobiło się gorąco? I o to chodziło.

A co jeśli przy masażu miejscowym nie zrobiło się gorąco?

Jeśli nie wystąpiło przekrwienie skóry co często ma miejsce na tylnej części ud, na bokach i pośladkach możemy użyć oliwki rozgrzewającej i przy kolejnym zabiegu potraktować skórę nieco ostrzej - zwiększyć zasysanie, wykonywać bardziej energiczne ruchy lub wydłużyć zabieg. Nie stosujcie jej jednak jeśli zamierzacie wykonać masaż całęgo ciała.

Po masażu wycieramy ciało, myjemy bańki i możemy ruszać w drogę :) Poranna kawa jest już zbędna.i

Jakich konkretnie oliwek ja używam?

Z wielu wypróbowanych najbardziej lubię oliwkę ujędrniającą (ma przyjemny morski zapach) oraz rozgrzewającą (ta pachnie nieco słodkawo i orientalnie) firmy Ziaja i Oliwkę kwiatową w żelu Johnson's baby (cudownie pachnie chociaż ciężko mi konkretnie ten zapach opisać). Oliwki w żelu dają lepszy poślizg i sprawdzą się u osób z delikatną skórą i u początkujących.



Jak często możemy taki masaż wykonać?

Na początku zachowajcie odstęp 7 dni i gdy jesteście już wprawieni masaż można spokojnie wykonywać co 3 dzień.

Uf! Dużo pisania ale mam nadzieję że przynajmniej jedna osoba skorzysta z moich wypocin :) Gorąco zachęcam was do spróbowania masażu bańkami, jeśli macie jakiekolwiek pytania zapraszam do komentowania.

piątek, 23 sierpnia 2013

Cześć! :)



Po długich namysłach zdecydowałam sie w końcu założyć bloga :) Po wymyśleniu nazwy pojawił się inny problem - o czym zrobić pierwszy wpis? To przecież bardzo ważne od czego zacznę!

Myślałam, myślałam i wymyśliłam że podzielę się moimi ulubieńcami ostatnich miesięcy, bardzo lubię tego typu notki :)

Przejdźmy do rzeczy!

Na pierwszy ogień idzie błyszczyko-pomadko-tint z Loreal noszący bardzo ładną nazwę Shine Caresse. Posiadam dwa kolory - Odcień bzu to 400 Eve a nieco bardziej różowy choć niezwykle podobny to 103 Marylin (jeszcze nie śmigany). Dla mnie ten produkt jest absolutnym przełomem bo łączy w sobie zalety kilku produktów - jest trwały jak tint (zresztą po zejściu śliskiej bazy pozostaje poświata koloru np. jest taka nadal na mojej dłoni mimo prób zmycia), lśniący jak błyszczyk i przy kilku warstwach daje krycie jak szminka.



 Kolejne plusy to komfort noszenia, trwałość, ciekawy wybór kolorów, piękny zapach jogurtu jagodowego i dobra wydajność. Cena do przełknięcia (szczególnie promocyjna). Na dłoni delikatna warstwa Eve.

Dlaczego nie pokażę jak wygląda na ustach? Bo to nie ma najmniejszego sensu - trzeba po prostu spróbować na sobie (polecam nałożyć produkt z testera na opuszke palca, daje całkiem niezły obraz tego czego możemy się spodziewać na ustach), kosmetyk utlenia się w specyficzny sposób i kolor wyjściowy to zagadka. Jeszcze jedna wada - po kilku godzinach robi sie lepiący i przyciąga wszystkie wolne kosmyki włosów. Tak czy siak polecam wypróbować na sobie, ja go pokochałam :)


Kolejne uwielbiane przeze mnie cacuszko to Duraline z Inglota. Produkt znany wam pewnie od dawna ale przeze mnie odkryty dosyć niedawno. Jako zapalona fanka kresek nie mogłam przejść obok niego obojętnie i... jestem zachwycona! Najlepiej współpracuje z cieniami matowymi dając nam eyeliner w dowolnym kolorze. Produkt końcowy naszego mieszania to cudownie śliski produkt dziecinie łatwy do nałożenia - kreseczki są doskonałe! Dzieło trzyma się na powiece cały dzień. Używam też Duraline do rozcieńczania przyschniętych eyelinerów żelowych.


A tak wygląda pipetka z guziczkiem u góry.


Nadszedł czas na mój ukochany zapach, co najciekawsze kupiony całkowicie w ciemno! W drogerii nie było testera ale buteleczka tak mnie zauroczyła że musiałam go kupić.


Ślicznie wygląda na toaletce.


To może o samym zapachu. Zdecydowanie należy do tych świeżych bez nuty słodyczy, choć to dziwnie zabrzmi ideał dla osób z chorobą lokomocyjną ;) Nie nasila dolegliwości i nie powoduje bólu głowy. Ma w sobie dużo nut cytrusowych wspartych zapachem wody i powietrza po burzy. Wydaje mi się że wyczuwam w nim białe piżmo i jakieś lekko ostre kwiaty. 

Zapach wprost idealny dla eleganckiej ale beztroskiej kobiety w każdym wieku. Nadaje sie raczej na ciepłe pory roku ale ja na przekór używam go zimą, latem wolę słodkie wonie. Zapach jest lekki ale niebanalny, ładnie utrzymuje się na skórze i przyciąga mężczyzn lepiej niż mieszanka cukierków, miodu i wanilii ;)


To teraz lakiery! Jak możecie zaobserwować na zdjęciu mam bardzo malutkie płytki paznokcia, do tego pazurki noszę zawsze obcięte na krótko ze względu na rodzaj wykonywanej pracy a to niesie za sobą niedogodnosci związane z ich malowaniem bo jak tu pomalować bez wyjeżdżania taki mały obszar?

Zawsze celowałam w lakiery z małymi pedzelkami, wydawało mi sie że tak będzie lepiej. Otóż nie. Na pomoc przyszedł mi Rimmel 60 Seconds którego pędzelek na bank nie należy do małych.

 Na pazurkach trzymany 440 Sun Downer czyli pomarańczowa czerwień (2 warstwy). 


Fiolecik 622 Boy You're so fine!
Granat 850 Aye, Aye, Sailor
Jasny cukierkowy koral 415 Instyle Coral



Poza łatwością malowania przy pomocy szerokiego pokaźnego pędzelka lakiery mają mocno kryjące, ciekawe kolory, niezłą trwałość i dobrą cenę. Do tego faktycznie dosyć szybko schną. Dobry produkt do manicure na ostatnią chwilę ;) Nawet jedna warstwa wygląda ładnie.

A tu widać pedzelek.


Ostatni ulubieniec to bańki chińskie zakupione w pobliskiej aptece. W opakowaniu znajdziemy 4 banki o różnych rozmiarach...


...zaczynając od takiej maluniej...


...aż po tego giganta u góry. Bańki wykonane są z odpornej, dość twardej gumy i możemy ich używać na wiele sposobów i w wielu sytuacjach. Zgodnie z instrukcją akupunkturowo (przede wszystkim przeciwbólowo i wspomagająco przy przeziębieniach), do masażu, a także wspomagająco do oczyszczenia miejsca po ukąszeniu dajmy na to węża (w tym celu ich nie używałam) ;)


Swoich baniek używam przede wszystkim do masażu ud, pośladków, boczków i brzucha (zarówno u siebie jak i u swojego mężczyzny). Masaż taki poprawia ukrwienie, przyjemnie rozluźnia, rozgrzewa tkanki, przyspiesza regenerację mięśni i pomaga w walce z celulitem. O masażu bańkami zamierzam zrobić osobny post dlatego nie będę się teraz za bardzo rozwodzić.

Dodam jeszcze że taki masaż nie dla każdego jest przyjemny - dla mnie jest ale już mój mężczyzna nie koniecznie traktuje go jako coś wybitnie miłego ;)


Na dziś to wszystko! Czekam na propozycje tematów do poruszenia :)

Buźka!