Po długiej nieobecności - jestem :) a razem ze mną długa i mam nadzieję ciekawa notka.
Myślę że każda z nas pamięta swoje pierwsze kroki w makijażu, ukierunkowanej pielęgnacji, wszystkie pomyłki popełniane z uporem maniaka, a później uświadamianie sobie że "powinnam była to zrobić inaczej". Dzisiaj opowiem o moich problemach z podkładem które spędzały mi sen z powiek ;)
1. Za dużo podkładu.
Jakie zadanie ma podkład wiemy - chodzi o zakrycie niewielkich niedoskonałości, zaczerwienień i wyrównanie kolorytu skóry. Jako osoba mająca względnie ładną cerę z niewielkimi problemami notorycznie nakładałam ten produkt tak, jakbym chciała aby z pod grubej warstwy kosmetyku nie przebijał najmniejszy skrawek naturalnego blasku. Każda malutka widoczna niedoskonałość powodowała że podkład lądował kolejną grubą warstwą na całej mojej twarzy. Bez sensu prawda? Problem dostrzegłam po zobaczeniu swojej twarzy na zdjęciu - była płaska, matowa, wyraźnie odcięta od szyi, kompletnie bez życia, mało tego! Podkład nakładany w takiej ilości wchodził we wszystkie załamania skóry i wyglądałam na osobę conajmniej kilka lat starszą, pozbawiłam się całkowicie tego młodzieńczego blasku. Zaczęłam szukać w internecie informacji jak zapewnić sobie dobre krycie a jednocześnie nie wyglądać jakbym miała na twarzy maskę i postanowiłam skupić się na ujednoliceniu cery podkładem i zakrywaniu wyprysków przy pomocy korektora. Dzisiaj to logiczne i nie wiem dlaczego tak długo robiłam sobie krzywdę. Obecnie po latach cery prawie idealnej znów wróciły wypryski ale ja nie wróciłam do starego nawyku :)
Apel do osób z wypryskami - zbyt duża ilość makijażu może bardziej szkodzić niż pomagać, nie tylko odbierając naturalny wygląd ale też uniemożliwiając skórze oddychanie. Najlepszym sposobem jest nałożenie podkładu a następnie zakrycie samych niedoskonałości bardziej kryjącym produktem.
Gorąco polecam filmik Lisy Eldrige na temat tego jak zakryć niedoskonałości i nie odebrać sobie naturalnego wyglądu. Efekt końcowy jest doskonały.
http://www.youtube.com/watch?v=Jwngbzv0gbY
Jeszcze jedna ważna sprawa - wiele dziewczyn (w tym ja parę lat temu) ma bzika na punkcie cery całkowicie nieskazitelnej a tak naprawdę ludzie nie są w stanie zauważyć większości tych znienawidzonych przez nas wyprysków. Rozmawiając skupiamy się najczęściej na oczach i ustach rozmówcy, dodatkowo nikt nie patrzy na nas z odległości 15cm jak to ma często miejsce przy przeglądaniu się w lustrze :) Warto troszkę wyluzować i nie przejmować się tak bardzo. W końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i nie jesteśmy idealni a pryszcz na czubku nosa nigdy nie przesłoni ciekawej osobowości :)
2. Nawilżać czy matować? Kryć czy rozświetlać?
Kolejna zagadka. Niby wybór jest łatwy - zewsząd docierają wskazówki na temat doboru formuły ale ponieważ moja skóra jest raczej kapryśna byłam bardzo zdezorientowana. Przerobiłam już chyba wszystkie możliwości od podkładów delikatnie kryjących przez te najbardziej napigmentowane, od matująco - wysuszających po te wręcz zastępujące poranne nawilżanie kremem.
Teoria mówi mi że skóra sucha z niedoskonałościami lubi podkłady nawilżające i rozświetlające. Skoro tak to czemu moją największą miłością jest ciężki Revlon Colorstay do skóry tłustej? ;) Tak naprawdę nie ma reguły - dopóki nie spróbujecie i nie sprawdzicie jak dane formuły sprawdzają się na waszej buzi nie możecie mieć pewności.
Ja ukochałam sobie podkłady lejące, żelowe i te o konsystencji oleistej (np. wspomniany Revlon), nie przepadam za formułami bardzo kremowymi, gęstymi i pudrowymi więc tych też unikam (z reguły takie podkłady słabo się u mnie utrzymują i mocno ciemnieją).
Czym więc sie kierować? Doświadczeniami z produktami stosowanymi wcześniej, opiniami osób z podobnym typem skóry i deklarowanym kryciem. Dodatkowo stawiamy sobie jakąś cechę podkładu jako priorytet - dla mnie najważniejsza jest trwałość i kolor więc głównie tym kieruję się przy wyborze produktu.
Dalej stawiam konsystencję (ona podpowiada mi od razu jaki będzie spodziewany efekt) co ponownie zawęża grono podkładów które potencjalnie mi podpasują. Na koniec oceniam zapach, opakowanie, cenę.
Jestem jednak kobietą i niejednokrotnie działają na mnie zapewnienia koleżanek że jakiś produkt jest zachwycająco dobry i mimo że intuicja mówi "nie kupuj" to instynkt łowcy bierze górę nad zdrowym rozsądkiem ;) Tak trafiłam na mojego osobistego bubla wszechczasów którym jest Fluid Matujący z Under Twenty. Nie mówię że dla każdego jest to zły produkt bo ma swoich zwolenników ale mi wybitnie nie odpowiada bo posiada wszystkie cechy których w podkładach nie lubię. Niestety bardzo mocno ciemnieje co u mnie go całkowicie dyskwalifikuje i nawet poręczne opakowanie czy ładny zapach tego nie uratują.
3. Źle dobrany kolor podkładu.
Która z nas nie miała tego problemu? :) Przyznam się że jeszcze 2 lata temu nie do końca wiedziałam w jakie kolory powinnam celować, czy porównywać kolor do twarzy do czy szyi? Czy jestem bardziej żółta, beżowa czy pomarańczowa? Czemu podkład który wyglądał na dobry okazuje się za jasny i sprawia że wyglądam niezdrowo?
W pewnym momencie miałam w domu kilkanaście podkładów o przeróżnych odcieniach (teraz na użytek własny posiadam 6) od prawie białych do ciemnych pomarańczy. Codziennie rano starałam sie tak rozmieszać kolory aby wpaść na idealny odcień - było to czasochłonne i denerwujące a i tak często wychodziłam z domu z twarzą za ciemną lub za jasną. Jak to się stało że zaczęłam rozumieć o co chodzi?
Przez lata dobierałam odcień na zmianę do twarzy i szyi, a okazało się że nie tędy droga. Sposób z dobieraniem odcienia do twarzy jest dobry dla osób mających jednolity kolor skóry na całym ciele i twarzy (szczerze to nie poznałam jeszcze takiej osoby ;) ), ten z dobieraniem odcienia do szyi sprawdzi sie dla osób u których szyja i dekolt mają ten sam kolor (tych osób jest trochę więcej ale ja do nich nie należę), natomiast ja mam inny kolor twarzy, inny szyi i inny reszty ciała. W tej sytuacji kolor podkładu muszę dobierać do koloru skóry na dekolcie i nakładać podkład również na szyję.
Teraz co z kolorem, jak znaleźć odpowiedni ton? Przypatrzcie się dokładnie jakie pigmenty ma skóra na dekolcie, jest różowawa, żółtawa, a może brzoskwiniowa? Jeżeli określenie tego na pierwszy rzut oka jest zbyt trudne kierujcie się zasadą dobierania koloru pod problem z którym się borykacie. Jeśli macie zaczerwienienia na twarzy zawsze warto kierować sie nieco bardziej w stronę żółci lub oliwki, nie chodzi o to by używać od razu bardzo żółtego podkładu ale mającego w sobie delikatnie żółte pigmenty bo to one zneutralizują czerwień. Tak naprawdę bardzo mało jest osób które dobrze wyglądają w podkładach różowych, jest to głównie grupa kobiet z cerą alabastrową, prawie idealną bez zaczerwienień lub tych, u których problemem są bardzo liczne przebarwienia w odcieniu brązu. W lekko pomarańczowe odcienie możecie celować jeśli wasza cera wygląda na przemęczoną lub z pod cieniutkiej skóry przebijają fioletowe żyłki.
Najlepszym sposobem na trafienie z kolorem są metody prób i błędów, zdobywanie próbek podkładów, wymienianie się odlewkami ze znajomymi. Pamiętajcie że liczy się nie tylko kolor w buteleczce czy na dłoni ale też to jak dany produkt zachowuje się na twarzy. Na niektórych osobach podkłady utleniają się i ciemnieją, u innych zaczerwienienia sprawią że część żółtych pigmentów nam "zginie" itd.
Jak to wszystko zrobić w praktyce?
Na moim przykładzie - Przeglądam sie w lustrze w świetle dziennym aby ocenić czy moja twarz i szyja mają podobny odcień, widzę że mam twarz i szyję o wiele jaśniejszą od ciała co oznacza że gdybym dobierała kolor podkładu do twarzy to na pewno byłby on zbyt jasny (dając efekt zombie), więc porównuję kolory do dekoltu. Dodatkowo na twarzy mam liczne zaczerwienienia które dają wrażenie cery w różowawym odcieniu, natomiast moje ciało jest skrajnie żółte - w takie też podkłady celuję (a nawet żółto-zielonkawe ze względu na czerwień na buzi). Mam już kilka odlewek w kolorach które wydają mi się trafione więc w świetle dziennym nakładam paski podkładów na szyję i przyglądam sie który kolor najlepiej odpowiada temu na moim dekolcie. Wybieram jeden lub 2 kolory i aplikuję podkład na buzię i rozprowadzam delikatnie w kierunku szyi. Teraz istotna sprawa - czekam godzinę-dwie aby podkład się utlenił i ponownie przeglądam się w lustrze, jeśli kolor dalej pasuje znaczy że trafiłam na swój idealny :)
Jeśli raz uda wam się dobrze dobrać kolor podkładu będzie o wiele łatwiej na przyszłość :)
Co jeśli nie trafiamy z odcieniem?
Nie poddajemy sie i szukamy dalej - być może konieczne będzie mieszanie 2 kolorów. Pamiętajcie że stojąc przed wyborem czy kupić podkład odrobinę za ciemny czy odrobinę za jasny lepiej wybrać ten zbyt jasny. Różnica 1-2 tonów nie zrobi nam krzywdy a lepiej unikać efektu +10 lat który może dać podkład zbyt ciemny. Poza tym zawsze można dodać sobie "koloru" bronzerem i różem. Podkład troszkę za różowy, za pomarańczowy czy troszkę za żółty? Tutaj wróćcie do problemu. Jeśli nadal nie możemy trafić warto zasiegnąć porady wizażystki i poprosić o dobranie podkładu lub zapytać o pomoc siostrę lub przyjaciółkę z dobrym okiem do kolorów :) Pamiętajcie że światło w drogeriach i perfumeriach często przekłamuje odcienie dlatego jesli decydujecie się na wypróbowanie podkładu w świetle sztucznym wyjdźcie na zewnątrz i popatrzcie w lusterko w świetle dziennym.
Na koniec pokażę wam swatche moich podkładów które staram się powoli wykańczać i nie popełniać już więcej błędów z doborem odcienia. Z tych które widzicie odkupię na pewno Loreal True Match ponieważ jest żółty że hej a właśnie takiego koloru potrzebuję. Bardzo lubię też Colorstay ze względu na jego jasność - wspaniale współpracuje z moim ukochanym żółtkiem i przedłuża jego trwałość. Ta dwójka tworzy w tym momencie mój idealny duet :) Bardzo polubiłam też bardziej pomarańczowy Loreal White Perfect Pearl którego używam do zakrywania fioletowych cieni pod oczami lub latem kiedy moja skóra nabiera pomarańczowych tonów.
Od lewej:
Loreal Perfect Pearl G1 Vanilla Ivory
Revlon Colorstay Oily/Combination 150 Buff
Loreal True Match D2W2 Golden Vanilla
Under Twenty fluid matujący 02 naturalny (to ten znienawidzony)
Healthy Mix Serum 51 Light Vanilla
Maybelline Affinitone 03 Light Sandbeige
Uff! To już wszystko na dziś :) Chętnie odpowiem na wszelkie pytania związane z doborem podkładów.
Kaoru Akane
środa, 26 lutego 2014
niedziela, 25 sierpnia 2013
Masaż bańkami chińskimi
Dzisiaj obiecana notka na temat masażu bańkami chińskimi w domowym zaciszu :)
Od razu uprzedzam że nie jestem w tej dziedzinie specjalistą ale postaram się przybliżyć wam wszystko w taki sposób abyście mogły/mogli bezpiecznie wykonywać ten zabieg w domu.
Na początek najważniejsze, czyli przeciwwskazania. Ta forma masażu nadaje się właściwie tylko dla osób zupełnie zdrowych, zrezygnować z niego muszą osoby cierpiące na stany zapalne (wszelkie),stany pourazowe, naruszenia ciągłości skóry, wypryski, zaburzenia krzepliwości, mające delikatne naczynia krwionośne, choroby serca, nadciśnienie tętnicze, hipotensję, silne obrzęki, żylaki, cukrzycę, nowotwory, choroby układu oddechowego, zaburzenia czucia, zaawansowane zaburzenia ukrwienia, przeciwwskazaniem jest również gorączka, ciąża i menstruacja. Tego zabiegu nie stosujemy również u dzieci.
Masaż bańkami odradza się też osobom bardzo wrażliwym na ból, ze skłonnościami do rumienia i rozszerzonych naczynek i tym które mają tendencje do omdleń.
Czemu tak tego dużo? O tym za chwilkę.
Teraz o tym dla kogo taki masaż będzie odpowiedni - dla sportowców borykających się z napięciem mięśniowym, dla tych którzy są na diecie i pragną zachować jędrność skóry, dla kobiet walczących z cellulitem wodnym i zatrzymywaniem wody w tkankach, dla osób które dużo pracują i chciałyby dodać sobie energii lub odprężyć się, delikatniejsza forma masażu pobudzającego będzie też dobra dla osób które borykają się z częstymi przeziębieniami (oczywiście masaż wykonujemy kiedy jesteśmy zdrowi :) )
Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości czy taki masaż jest dla was odpowiedni zapytajcie lekarza lub fizjoterapeutę :)
Co w ogóle masaż bańkami powoduje?
Przede wszystkim rozszerza naczynia krwionośne, stąd tyle przeciwwskazań - np. w przypadku stanów zapalnych rozszerzenie naczyń może spowodować zaostrzenie choroby. Przyspiesza przemianę materii - stąd nie jest wskazany cukrzykom. Poza tym rozluźnia mięśnie szkieletowe i gładkie, uelastycznia skórę, poprawia przepływ limfy, ułatwia usuwanie produktów przemiany materii, podwyższa temperaturę tkanek, po masażu daje działanie przeciwbólowe i...
... podwyższa lub obniża ciśnienie obwodowe krwi. Wszystko zależy od rodzaju wykonania (o tym dokładniej przy samym wykonaniu zabiegu). Jak widzicie zalet jest sporo.
Czego będziemy potrzebować?
Oczywiście baniek - najlepiej zaopatrzyć sie w te z apteki (nie powinny kosztować więcej niż 40zł za komplet 4 sztuk), jeśli jednak chcecie kupić je przez internet zwróćcie uwagę na to aby posiadały atest Chińskiej Akademii Medycyny Tradycyjnej oraz Chińskiego Instytutu Medycyny Tradycyjnej. Lepiej dołożyć te kilka złotych tym bardziej że jest to inwestycja na lata.
Najmniejsza bańka nada sie do masażu przedramion oraz przedniej części podudzia, druga w kolejności do ramion i tylnej części podudzia, trzecia do całej reszty ciała (plecy, brzuch, boki, pośladki, uda) a największa zarezerwowana jest dla osób wprawionych lub gruboskórnych ( ;) ) i nada się do okolicy ud i pośladków.
Kolejny nieodłączny element to olej lub oliwka do masażu. Możecie oczywiście używać naturalnych olejów ale ja polecam oliwki - dłużej utrzymują się na skórze i dają swobodny poślizg (są rzecz jasna oparte na parafinie więc jeśli jej unikacie możecie użyć np. oliwy z oliwek). Na pierwsze masaże nie używajcie oliwki rozgrzewajacej - kiedy będzie przydatna wspomnę przy technice wykonania masażu :)
Przydadzą sie też ręczniki kuchenne do wytarcia resztek oliwki oraz woda i mydło do umycia baniek po zabiegu :)
Jak przygotować sie do masażu?
Bardzo ważna sprawa - zjeść lekki posiłek! Jest to bardzo ważne szczególnie jeśli zamierzacie wykonać masaż pobudzający. Warto również wziąć szybki prysznic (absolutnie nie kąpiemy sie w gorącej wodzie).
Upewniamy się że na ciele nie mamy dużych siniaków, krwiaków, zadrapań, ran, wysypki...
...i jesteśmy gotowi!
Zacznijmy od masażu który jest łatwiejszy do wykonania, bezpieczniejszy i dobry na początek kiedy nie macie jeszcze wprawy w posługiwaniu się bańkami czyli masaż relaksujący (polecam wykonać go wieczorem przed pójściem lulu :).
Najpierw rozprowadzamy oliwkę na całym ciele lub tylko na kończynach (przy zabiegu tylko na kończyny). Jeśli zamierzacie wykonać masaż całego ciała zacznijcie od okrężnych ruchów na brzuchu, bokach i pośladkach (na brzuchu ruchy wykonujemy od prawej strony w górę i od lewej ku dołowi). Można również dłońmi delikatnie zataczać ósemki naokoło piersi. Przy tym masażu wykonujcie wolniejsze i dłuższe ruchy nie zasysając bańki zbyt mocno. Masaż ma być przyjemny i raczej delikatny. Po kilku minutach masażu okrężnego zaczynamy wykonywać mniejsze kółeczka ku dołowi a następnie długie ruchy z góry na dół. Przechodzimy do kończyn górnych. Najpierw kółeczka ku dołowi na ramionach do łokcia (obie ręce) a następnie przechodzimy do przedramion i wykonujemy te same ruchy w kierunku dłoni, potem wykonujemy długie ruchy od barku do dłoni (możecie odklejać bańkę za każdym razem kiedy dojdziecie do dłoni dociskając palcem skórę przy krawędzi bańki, lub akcentować i delikatnie przyspieszać ruch ku dołowi, jeśli bańka sama sie odkleja użyjcie mniejszej lub dokończcie masaż dłonią). Następnie te same czynności wykonujemy na kończynach dolnych zaczynając od uda. Na koniec polecam dłońmi wymasować grzbiety i podeszwy stóp.
Wycierami się z nadmiaru oliwki, ręcznikiem papierowym usuwamy z baniek oliwkę i myjemy je mydłem. Ja zostawiam je do wyschnięcia na ręczniku.
Dla kogo ten masaż nie będzie odpowiedni? Dla wszystkich osób cierpiących na zastoje limfy w kończynach oraz cellulit wodny (tutaj zastosujemy masaż pobudzający). Odpowiednio wykonany masaż relaksujący powoduje obniżenie ciśnienia krwi dlatego niskociśnieniowcy też powinni zachować ostrożność. Zabieg natomiast wspaniale nada się dla osób zestresowanych i mających kłopoty z zasypianiem :)
Teraz o masażu pobudzającym.
Mamy do wyboru masaż miejscowy (np. na partie ciała objęte cellulitem) lub całego ciała. Zdecydowanie zacznijcie od miejscowego a najlepiej od kończyn dolnych.
Śniadanko, prysznic i masujemy.
Przy masażu miejscowym pobudzającym ruchy wykonujemy zawsze dogłowowo, są one szybkie, energiczne a zasysanie bańki powinno byc takie aby spowodować przekrwienie skóry bez powodowania bólu moze być nieprzyjemnie ale nie sprawiajcie sobie bólu, z czasem skóra się przyzwyczai i sami zobaczycie że możliwe będzie mocniejsze przyssanie bańki). Na przykładzie kończyn dolnych - energicznie masujemy podeszwy i grzbiety stóp dłońmi, następnie (jeśli budowa anatomiczna pozwoli) przy pomocy mniejszej bańki wykonujemy energicznie kółeczka od dołu podudzia w górę, jeśli bańka stale się odkleja można to zrobić dłońmi, następnie ruchy z dołu do góry z akcentowaniem ruchu w górę, te same czynnosci wykonujemy na udach (uważajcie na wewnętrzną stronę uda, tutaj należy zmniejszyć zasysanie) a na koniec długie ruchy od podudzia do pachwin.
Przy masażu całego ciała trzymajmy się kolejności od stóp przed podudzia do ud, pośladki, boki, brzuch (ten sam kierunek ruchów okrężnych co przy masażu relaksującym, nie chcemy działać przeciwko naturalnej perystaltyce jelit), dłonie, przedramiona, ramiona i na koniec dłońmi ósemki na piersiach.
Zrobiło się gorąco? I o to chodziło.
A co jeśli przy masażu miejscowym nie zrobiło się gorąco?
Jeśli nie wystąpiło przekrwienie skóry co często ma miejsce na tylnej części ud, na bokach i pośladkach możemy użyć oliwki rozgrzewającej i przy kolejnym zabiegu potraktować skórę nieco ostrzej - zwiększyć zasysanie, wykonywać bardziej energiczne ruchy lub wydłużyć zabieg. Nie stosujcie jej jednak jeśli zamierzacie wykonać masaż całęgo ciała.
Po masażu wycieramy ciało, myjemy bańki i możemy ruszać w drogę :) Poranna kawa jest już zbędna.i
Jakich konkretnie oliwek ja używam?
Z wielu wypróbowanych najbardziej lubię oliwkę ujędrniającą (ma przyjemny morski zapach) oraz rozgrzewającą (ta pachnie nieco słodkawo i orientalnie) firmy Ziaja i Oliwkę kwiatową w żelu Johnson's baby (cudownie pachnie chociaż ciężko mi konkretnie ten zapach opisać). Oliwki w żelu dają lepszy poślizg i sprawdzą się u osób z delikatną skórą i u początkujących.
Jak często możemy taki masaż wykonać?
Na początku zachowajcie odstęp 7 dni i gdy jesteście już wprawieni masaż można spokojnie wykonywać co 3 dzień.
Uf! Dużo pisania ale mam nadzieję że przynajmniej jedna osoba skorzysta z moich wypocin :) Gorąco zachęcam was do spróbowania masażu bańkami, jeśli macie jakiekolwiek pytania zapraszam do komentowania.
Od razu uprzedzam że nie jestem w tej dziedzinie specjalistą ale postaram się przybliżyć wam wszystko w taki sposób abyście mogły/mogli bezpiecznie wykonywać ten zabieg w domu.
Na początek najważniejsze, czyli przeciwwskazania. Ta forma masażu nadaje się właściwie tylko dla osób zupełnie zdrowych, zrezygnować z niego muszą osoby cierpiące na stany zapalne (wszelkie),stany pourazowe, naruszenia ciągłości skóry, wypryski, zaburzenia krzepliwości, mające delikatne naczynia krwionośne, choroby serca, nadciśnienie tętnicze, hipotensję, silne obrzęki, żylaki, cukrzycę, nowotwory, choroby układu oddechowego, zaburzenia czucia, zaawansowane zaburzenia ukrwienia, przeciwwskazaniem jest również gorączka, ciąża i menstruacja. Tego zabiegu nie stosujemy również u dzieci.
Masaż bańkami odradza się też osobom bardzo wrażliwym na ból, ze skłonnościami do rumienia i rozszerzonych naczynek i tym które mają tendencje do omdleń.
Czemu tak tego dużo? O tym za chwilkę.
Teraz o tym dla kogo taki masaż będzie odpowiedni - dla sportowców borykających się z napięciem mięśniowym, dla tych którzy są na diecie i pragną zachować jędrność skóry, dla kobiet walczących z cellulitem wodnym i zatrzymywaniem wody w tkankach, dla osób które dużo pracują i chciałyby dodać sobie energii lub odprężyć się, delikatniejsza forma masażu pobudzającego będzie też dobra dla osób które borykają się z częstymi przeziębieniami (oczywiście masaż wykonujemy kiedy jesteśmy zdrowi :) )
Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości czy taki masaż jest dla was odpowiedni zapytajcie lekarza lub fizjoterapeutę :)
Co w ogóle masaż bańkami powoduje?
Przede wszystkim rozszerza naczynia krwionośne, stąd tyle przeciwwskazań - np. w przypadku stanów zapalnych rozszerzenie naczyń może spowodować zaostrzenie choroby. Przyspiesza przemianę materii - stąd nie jest wskazany cukrzykom. Poza tym rozluźnia mięśnie szkieletowe i gładkie, uelastycznia skórę, poprawia przepływ limfy, ułatwia usuwanie produktów przemiany materii, podwyższa temperaturę tkanek, po masażu daje działanie przeciwbólowe i...
... podwyższa lub obniża ciśnienie obwodowe krwi. Wszystko zależy od rodzaju wykonania (o tym dokładniej przy samym wykonaniu zabiegu). Jak widzicie zalet jest sporo.
Czego będziemy potrzebować?
Oczywiście baniek - najlepiej zaopatrzyć sie w te z apteki (nie powinny kosztować więcej niż 40zł za komplet 4 sztuk), jeśli jednak chcecie kupić je przez internet zwróćcie uwagę na to aby posiadały atest Chińskiej Akademii Medycyny Tradycyjnej oraz Chińskiego Instytutu Medycyny Tradycyjnej. Lepiej dołożyć te kilka złotych tym bardziej że jest to inwestycja na lata.
Najmniejsza bańka nada sie do masażu przedramion oraz przedniej części podudzia, druga w kolejności do ramion i tylnej części podudzia, trzecia do całej reszty ciała (plecy, brzuch, boki, pośladki, uda) a największa zarezerwowana jest dla osób wprawionych lub gruboskórnych ( ;) ) i nada się do okolicy ud i pośladków.
Kolejny nieodłączny element to olej lub oliwka do masażu. Możecie oczywiście używać naturalnych olejów ale ja polecam oliwki - dłużej utrzymują się na skórze i dają swobodny poślizg (są rzecz jasna oparte na parafinie więc jeśli jej unikacie możecie użyć np. oliwy z oliwek). Na pierwsze masaże nie używajcie oliwki rozgrzewajacej - kiedy będzie przydatna wspomnę przy technice wykonania masażu :)
Przydadzą sie też ręczniki kuchenne do wytarcia resztek oliwki oraz woda i mydło do umycia baniek po zabiegu :)
Jak przygotować sie do masażu?
Bardzo ważna sprawa - zjeść lekki posiłek! Jest to bardzo ważne szczególnie jeśli zamierzacie wykonać masaż pobudzający. Warto również wziąć szybki prysznic (absolutnie nie kąpiemy sie w gorącej wodzie).
Upewniamy się że na ciele nie mamy dużych siniaków, krwiaków, zadrapań, ran, wysypki...
...i jesteśmy gotowi!
Zacznijmy od masażu który jest łatwiejszy do wykonania, bezpieczniejszy i dobry na początek kiedy nie macie jeszcze wprawy w posługiwaniu się bańkami czyli masaż relaksujący (polecam wykonać go wieczorem przed pójściem lulu :).
Najpierw rozprowadzamy oliwkę na całym ciele lub tylko na kończynach (przy zabiegu tylko na kończyny). Jeśli zamierzacie wykonać masaż całego ciała zacznijcie od okrężnych ruchów na brzuchu, bokach i pośladkach (na brzuchu ruchy wykonujemy od prawej strony w górę i od lewej ku dołowi). Można również dłońmi delikatnie zataczać ósemki naokoło piersi. Przy tym masażu wykonujcie wolniejsze i dłuższe ruchy nie zasysając bańki zbyt mocno. Masaż ma być przyjemny i raczej delikatny. Po kilku minutach masażu okrężnego zaczynamy wykonywać mniejsze kółeczka ku dołowi a następnie długie ruchy z góry na dół. Przechodzimy do kończyn górnych. Najpierw kółeczka ku dołowi na ramionach do łokcia (obie ręce) a następnie przechodzimy do przedramion i wykonujemy te same ruchy w kierunku dłoni, potem wykonujemy długie ruchy od barku do dłoni (możecie odklejać bańkę za każdym razem kiedy dojdziecie do dłoni dociskając palcem skórę przy krawędzi bańki, lub akcentować i delikatnie przyspieszać ruch ku dołowi, jeśli bańka sama sie odkleja użyjcie mniejszej lub dokończcie masaż dłonią). Następnie te same czynności wykonujemy na kończynach dolnych zaczynając od uda. Na koniec polecam dłońmi wymasować grzbiety i podeszwy stóp.
Wycierami się z nadmiaru oliwki, ręcznikiem papierowym usuwamy z baniek oliwkę i myjemy je mydłem. Ja zostawiam je do wyschnięcia na ręczniku.
Dla kogo ten masaż nie będzie odpowiedni? Dla wszystkich osób cierpiących na zastoje limfy w kończynach oraz cellulit wodny (tutaj zastosujemy masaż pobudzający). Odpowiednio wykonany masaż relaksujący powoduje obniżenie ciśnienia krwi dlatego niskociśnieniowcy też powinni zachować ostrożność. Zabieg natomiast wspaniale nada się dla osób zestresowanych i mających kłopoty z zasypianiem :)
Teraz o masażu pobudzającym.
Mamy do wyboru masaż miejscowy (np. na partie ciała objęte cellulitem) lub całego ciała. Zdecydowanie zacznijcie od miejscowego a najlepiej od kończyn dolnych.
Śniadanko, prysznic i masujemy.
Przy masażu miejscowym pobudzającym ruchy wykonujemy zawsze dogłowowo, są one szybkie, energiczne a zasysanie bańki powinno byc takie aby spowodować przekrwienie skóry bez powodowania bólu moze być nieprzyjemnie ale nie sprawiajcie sobie bólu, z czasem skóra się przyzwyczai i sami zobaczycie że możliwe będzie mocniejsze przyssanie bańki). Na przykładzie kończyn dolnych - energicznie masujemy podeszwy i grzbiety stóp dłońmi, następnie (jeśli budowa anatomiczna pozwoli) przy pomocy mniejszej bańki wykonujemy energicznie kółeczka od dołu podudzia w górę, jeśli bańka stale się odkleja można to zrobić dłońmi, następnie ruchy z dołu do góry z akcentowaniem ruchu w górę, te same czynnosci wykonujemy na udach (uważajcie na wewnętrzną stronę uda, tutaj należy zmniejszyć zasysanie) a na koniec długie ruchy od podudzia do pachwin.
Przy masażu całego ciała trzymajmy się kolejności od stóp przed podudzia do ud, pośladki, boki, brzuch (ten sam kierunek ruchów okrężnych co przy masażu relaksującym, nie chcemy działać przeciwko naturalnej perystaltyce jelit), dłonie, przedramiona, ramiona i na koniec dłońmi ósemki na piersiach.
Zrobiło się gorąco? I o to chodziło.
A co jeśli przy masażu miejscowym nie zrobiło się gorąco?
Jeśli nie wystąpiło przekrwienie skóry co często ma miejsce na tylnej części ud, na bokach i pośladkach możemy użyć oliwki rozgrzewającej i przy kolejnym zabiegu potraktować skórę nieco ostrzej - zwiększyć zasysanie, wykonywać bardziej energiczne ruchy lub wydłużyć zabieg. Nie stosujcie jej jednak jeśli zamierzacie wykonać masaż całęgo ciała.
Po masażu wycieramy ciało, myjemy bańki i możemy ruszać w drogę :) Poranna kawa jest już zbędna.i
Jakich konkretnie oliwek ja używam?
Z wielu wypróbowanych najbardziej lubię oliwkę ujędrniającą (ma przyjemny morski zapach) oraz rozgrzewającą (ta pachnie nieco słodkawo i orientalnie) firmy Ziaja i Oliwkę kwiatową w żelu Johnson's baby (cudownie pachnie chociaż ciężko mi konkretnie ten zapach opisać). Oliwki w żelu dają lepszy poślizg i sprawdzą się u osób z delikatną skórą i u początkujących.
Jak często możemy taki masaż wykonać?
Na początku zachowajcie odstęp 7 dni i gdy jesteście już wprawieni masaż można spokojnie wykonywać co 3 dzień.
Uf! Dużo pisania ale mam nadzieję że przynajmniej jedna osoba skorzysta z moich wypocin :) Gorąco zachęcam was do spróbowania masażu bańkami, jeśli macie jakiekolwiek pytania zapraszam do komentowania.
piątek, 23 sierpnia 2013
Cześć! :)
Myślałam, myślałam i wymyśliłam że podzielę się moimi ulubieńcami ostatnich miesięcy, bardzo lubię tego typu notki :)
Przejdźmy do rzeczy!
Na pierwszy ogień idzie błyszczyko-pomadko-tint z Loreal noszący bardzo ładną nazwę Shine Caresse. Posiadam dwa kolory - Odcień bzu to 400 Eve a nieco bardziej różowy choć niezwykle podobny to 103 Marylin (jeszcze nie śmigany). Dla mnie ten produkt jest absolutnym przełomem bo łączy w sobie zalety kilku produktów - jest trwały jak tint (zresztą po zejściu śliskiej bazy pozostaje poświata koloru np. jest taka nadal na mojej dłoni mimo prób zmycia), lśniący jak błyszczyk i przy kilku warstwach daje krycie jak szminka.
Dlaczego nie pokażę jak wygląda na ustach? Bo to nie ma najmniejszego sensu - trzeba po prostu spróbować na sobie (polecam nałożyć produkt z testera na opuszke palca, daje całkiem niezły obraz tego czego możemy się spodziewać na ustach), kosmetyk utlenia się w specyficzny sposób i kolor wyjściowy to zagadka. Jeszcze jedna wada - po kilku godzinach robi sie lepiący i przyciąga wszystkie wolne kosmyki włosów. Tak czy siak polecam wypróbować na sobie, ja go pokochałam :)
Kolejne uwielbiane przeze mnie cacuszko to Duraline z Inglota. Produkt znany wam pewnie od dawna ale przeze mnie odkryty dosyć niedawno. Jako zapalona fanka kresek nie mogłam przejść obok niego obojętnie i... jestem zachwycona! Najlepiej współpracuje z cieniami matowymi dając nam eyeliner w dowolnym kolorze. Produkt końcowy naszego mieszania to cudownie śliski produkt dziecinie łatwy do nałożenia - kreseczki są doskonałe! Dzieło trzyma się na powiece cały dzień. Używam też Duraline do rozcieńczania przyschniętych eyelinerów żelowych.
A tak wygląda pipetka z guziczkiem u góry.
Nadszedł czas na mój ukochany zapach, co najciekawsze kupiony całkowicie w ciemno! W drogerii nie było testera ale buteleczka tak mnie zauroczyła że musiałam go kupić.
Ślicznie wygląda na toaletce.
To może o samym zapachu. Zdecydowanie należy do tych świeżych bez nuty słodyczy, choć to dziwnie zabrzmi ideał dla osób z chorobą lokomocyjną ;) Nie nasila dolegliwości i nie powoduje bólu głowy. Ma w sobie dużo nut cytrusowych wspartych zapachem wody i powietrza po burzy. Wydaje mi się że wyczuwam w nim białe piżmo i jakieś lekko ostre kwiaty.
Zapach wprost idealny dla eleganckiej ale beztroskiej kobiety w każdym wieku. Nadaje sie raczej na ciepłe pory roku ale ja na przekór używam go zimą, latem wolę słodkie wonie. Zapach jest lekki ale niebanalny, ładnie utrzymuje się na skórze i przyciąga mężczyzn lepiej niż mieszanka cukierków, miodu i wanilii ;)
To teraz lakiery! Jak możecie zaobserwować na zdjęciu mam bardzo malutkie płytki paznokcia, do tego pazurki noszę zawsze obcięte na krótko ze względu na rodzaj wykonywanej pracy a to niesie za sobą niedogodnosci związane z ich malowaniem bo jak tu pomalować bez wyjeżdżania taki mały obszar?
Zawsze celowałam w lakiery z małymi pedzelkami, wydawało mi sie że tak będzie lepiej. Otóż nie. Na pomoc przyszedł mi Rimmel 60 Seconds którego pędzelek na bank nie należy do małych.
Na pazurkach trzymany 440 Sun Downer czyli pomarańczowa czerwień (2 warstwy).
Fiolecik 622 Boy You're so fine!
Granat 850 Aye, Aye, Sailor
Jasny cukierkowy koral 415 Instyle Coral
Poza łatwością malowania przy pomocy szerokiego pokaźnego pędzelka lakiery mają mocno kryjące, ciekawe kolory, niezłą trwałość i dobrą cenę. Do tego faktycznie dosyć szybko schną. Dobry produkt do manicure na ostatnią chwilę ;) Nawet jedna warstwa wygląda ładnie.
A tu widać pedzelek.
Ostatni ulubieniec to bańki chińskie zakupione w pobliskiej aptece. W opakowaniu znajdziemy 4 banki o różnych rozmiarach...
...zaczynając od takiej maluniej...
...aż po tego giganta u góry. Bańki wykonane są z odpornej, dość twardej gumy i możemy ich używać na wiele sposobów i w wielu sytuacjach. Zgodnie z instrukcją akupunkturowo (przede wszystkim przeciwbólowo i wspomagająco przy przeziębieniach), do masażu, a także wspomagająco do oczyszczenia miejsca po ukąszeniu dajmy na to węża (w tym celu ich nie używałam) ;)
Swoich baniek używam przede wszystkim do masażu ud, pośladków, boczków i brzucha (zarówno u siebie jak i u swojego mężczyzny). Masaż taki poprawia ukrwienie, przyjemnie rozluźnia, rozgrzewa tkanki, przyspiesza regenerację mięśni i pomaga w walce z celulitem. O masażu bańkami zamierzam zrobić osobny post dlatego nie będę się teraz za bardzo rozwodzić.
Dodam jeszcze że taki masaż nie dla każdego jest przyjemny - dla mnie jest ale już mój mężczyzna nie koniecznie traktuje go jako coś wybitnie miłego ;)
Na dziś to wszystko! Czekam na propozycje tematów do poruszenia :)
Buźka!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















